Osoby wysoko wrażliwe mają bardziej reaktywny układ nerwowy. Cechuje je większa podatność na stres, szybsze uleganie przebodźcowaniu, a warunki środowiskowe mogą oddziaływać na nie intensywniej.
Z tego powodu jakość funkcjonowania WWO w dużej mierze uzależniona jest od jakości otoczenia. Uważam, że wspierające środowisko u WWO to nie tylko fizyczne miejsce, ale również stan, który jest wypadkową jakości codzienności. Dobrej jakości codzienność tworzymy poprzez prowadzenie takiego stylu życia, który odciąża pracę nadreaktywnego układu nerwowego.
Co bym zrobiła, gdybym zaczynała od zera?
-
Rozgryzła, które aspekty są dla mnie najbardziej uciążliwe.
-
Dobrała pod nie działania samopomocowe, które będą dla możliwie bezwysiłkowe w praktykowaniu.
-
Wdrażała je stopniowo, w odpowiedniej kolejności.
- Hierarchia pracy
Osobom wysoko wrażliwym nierzadko wydaje się, że mają bardzo dużo do naprawienia, lub ich sytuacja życiowa jest na tyle skomplikowana, że naprawa jej wymaga zastosowania skomplikowanych rozwiązań. Uważam, że podstawą większości problemów w życiu WWO jest zwiększona podatność na stres, która prowadzi do uczucia przytłoczenia, nadmiernej reaktywności na stresory oraz zmęczenia mentalnego. W takim stanie przeciwności wydaja nam się być trudniejsze do pokonania, ciężęj dostrzegamy potencjalne rozwiązania, nie widzimy posiadanego potencjału i wiele wiele więcej. Zaczynając od dbania o podstawy, możemy odkryć, które nasze zachowania i odczucia powodowane były przepełnionym umysłem, a które realnie wymagają dodatkowej pracy. Nierzadko okazuje się, że tych ograniczeń posiadamy mniej, niż nam się wcześniej wydawało.
Subiektywna lista niedogodności, uszeregowana według ważności i intensywności oddziaływania na nasz dobrostan:
Filar 1
-
Poczucie przytłoczenia.
-
Niedostrzeganie rozwiązań.
-
Nadmierne analizowanie sytuacji.
-
Możliwa skłonność do prokrastynacji.
-
Nadmierna reaktywność na bodźce.
Filar 2
-
Skłonność do zamartwiania się.
-
Uzależnianie samopoczucia od emocji innych osób.
-
Skłonność do nadinterpretacji sygnałów.
-
Nadmierne przejmowanie się opinią innych.
-
Unikanie konfliktów.
FILAR 3
-
Potrzeba posiadania wyższego celu.
-
Unikanie ryzyka.
-
Brak poczucia posiadania określonego kierunku w życiu.
-
Nieposiadanie długoterminowych celów.
-
Niepewność w decyzjach.

2. Dobieranie działań samopomocowych:
Posiadając listę niedogodności, zaczęłabym od dobrania działań do tych, które są dla mnie najbardziej uciążliwe (Filar 1), a następnie zmodyfikowałabym ich formę tak, by nie odczuwać większych trudności podczas ich wdrażania.
Wszyscy wiemy, że jako WWO, dbanie o odporność na stres powinniśmy uczynić swoim priorytetem. Znamy powody i znamy konsekwencje. Jednak mimo to wiele osób odczuwa opór przed wdrażaniem dodatkowych działań do swojego życia.
Dzieje się tak z wielu różnych powodów, ale jednym z najczęstszych na początku przygody ze wzmacnianiem układu nerwowego może być poczucie zniewolenia, wrażenie udawania kogoś, kim nie jesteśmy, a także poczucie sztuczności – czyli wewnętrzna niespójność między nowymi nawykami a dotychczasowym obrazem siebie. Możemy mieć wrażenie, że te działania do nas nie pasują, że są „nienaturalne” i obce, przez co trudno nam się z nimi utożsamić. Możemy mieć wrażenie, że teraz „to już nic nam nie wolno”, że zdrowe nawyki nas ograniczają, co powoduje w nas niechęć. Nasz umysł nastawiony jest na unikanie dyskomfortu, więc naturalnie może „potęgować” tę niechęć do praktykowania działań, które są w jego odczuciu dodatkowym wydatkiem energetycznym, czymś obcym. Nie odbiera on je jako coś, co ma przynieść ulgę.
Dlatego zaczynając od zera nie zmieniałabym swoich nawyków i całego stylu życia, ponieważ takie zmiany są u WWO z reguły skazane na porażkę. Zmuszanie się do praktykowania działań samopomocowych „w jedyny słuszny sposób” często sprawia, że szybko wracamy do dawnego ,niewspierającego” stylu życia. Mamy wtedy wrażenie, że kręcimy się w kółko, a raczej – że krążymy po orbicie, z której z całych sił próbujemy się wydostać, lecz każde lekkie potknięcie z powrotem nas na nią posyła – do punktu wyjścia, bez żadnych postępów w jakimkolwiek obszarze życia.
Czyli:
- Zamiast gwałtownie zmieniać swoją wieczorną rutynę, zaczęłabym od ograniczenia tych elementów, które najbardziej przyczyniają się do mojego przebodźcowania. Jeśli moim dotychczasowym nawykiem było oglądanie emocjonalnych filmów czy seriali, puściłabym coś lekkiego, co nie angażuje mnie tak intensywnie.
- Jeśli zwykle spędzałam wolny czas, scrollując TikToka, zamieniłabym to na przeglądanie grup lub forów tematycznych. Dzięki temu miałabym większą kontrolę nad tym, jakie treści do mnie trafiają, a ich ilość nie byłaby tak przytłaczająca.
- Gdybym wcześniej nie praktykowała uważności, zamiast od razu zaczynać od półgodzinnej medytacji skupionej na oddechu, wybrałabym medytację w ruchu – na przykład spacer połączony z uważną obserwacją otoczenia.
3. Stopniowe wprowadzenie zmian
Takie drobne zmiany mogą przynieść znaczne efekty. Nie należy lekceważyć ich mocy, bo dzięki stopniowemu wyrobieniu nowego nawyku możemy sprawić, że staje się on naszym „punktem zero”, czyli nową normalnością i „chcąc iść po więcej” zakres naszej tolerancji na nowości będzie znajdował się w innym punkcie. Np. w kolejnym punkcie wieczorne oglądanie seriali łatwiej zostanie zastąpione np. czytaniem książki, skoro „oduzależnimy się” od intensywnych emocji, które dostarczały nam nowe seriale we wcześniejszym etapie. Na to, co teraz wydaje nam się obce, kiedyś spojrzymy z myślą „nie pamiętam, jak mogłam w ten sposób funkcjonować”. Małymi krokami paradoksalnie możemy dojść dalej i szybciej.
Takie wstępne oczyszczenie się z nadmiernego stresu, przebodźcowania i mentalnego zmęczenia jest świetną podstawą do wprowadzenia świadomego zarządzania własną codziennością, za pomocą dopasowanych i możliwie bezwysiłkowych działań, które pozwolą ograniczyć wrażenie, że:
- nasze życie nie zmierza w żadnym konkretnym kierunku;
- w czasie, kiedy inni się rozwijają i idą do przodu, my ten czas musimy poświęcić na ładowanie mentalnych baterii;
- większość energii zabiera nas reagowanie na okoliczności, przez co nie widzimy w swoim życiu przestrzeni do rozwoju;
Świadome zarządzanie własną codziennością pozwala zrozumieć czego chcemy od życia i jak po to iść konsekwentnie, bez stresu i nadmiernego wysiłku mimo pojawiających się przeszkód, czy posiadania różnego rodzaju ograniczeń. Może być to szczególnie ważne w obliczu budowania satysfakcjonującego życia zawodowego. Ebook o tym jak świadomie zarządzać swoją codziennością, żeby nie mieć wrażenie, że to okoliczności życia nami sterują zbliża się wielkim krokami – dodatkowe informacje już wkrótce!
